Garrett to postać, której obecność czuć w pokoju, zanim jeszcze się odezwie często zwiastuje go zapach drogich cygar i mocnej kawy. Jest potężnie zbudowanym mężczyzną po pięćdziesiątce. Jego głowa jest ogolona na łyso, co kontrastuje z gęstą, zadbaną, ale całkowicie siwą brodą. Jego twarz to mapa przebytych stresów głębokie bruzdy na czole i cienie pod oczami zdradzają chroniczną bezsenność. Porusza się powoli, oszczędnie, ale z wojskową precyzją. Rzadko się uśmiecha, a jeśli już, jest to cyniczny grymas. Jego ubiór to otwarty manifest ignorowania policyjnego regulaminu i etykiety. Mimo stopnia sierżanta i funkcji dowódczej, Reynoldsa niemal nigdy nie widuje się w mundurze ani garniturze. Na służbie preferuje absolutną wygodę ponad profesjonalny wygląd. Najczęściej można go spotkać w znoszonych, wygodnych jeansach oraz luźnej bluzie dresowej (często starej, spranej, np. w barwach jakiejś drużyny sportowej z Teksasu lub z wyblakłym logo wojskowym). Mundur zakłada tylko wtedy, gdy absolutnie musi (np. na oficjalnym wezwaniu do szefa), a i tak wygląda w nim, jakby robił to za karę. Odznaka zwykle wisi niedbale na łańcuszku na szyi, na tle bluzy dresowej, lub jest przypięta do paska jeansów obok kabury.
Wczesne lata: Urodził się w małym miasteczku Bandera w Teksasie. Nigdy nie poznał swojego ojca dowódcy sztabu, który zginął w ataku artyleryjskim wroga tuż po narodzinach syna. Garrett dorastał w cieniu legendy "bohatera wojennego", karmiony patriotyzmem i opowieściami o honorze. Wstąpienie do armii było dla niego oczywistością.
Służba wojskowa: Służył jako Sierżant Wywiadu Wojskowego. Spędził kilka tur w Afganistanie. To tam jego idealistyczna wizja świata legła w gruzach. Zamiast heroicznej walki, widział brudną politykę, puste śmierci i decyzje podejmowane przez ludzi w klimatyzowanych biurach. Został zwolniony ze służby po incydencie, o którym nie chce rozmawiać, oficjalnie z wyróżnieniem, nieoficjalnie jako wrak człowieka.
LSPD: Przeniósł się do Los Santos, licząc, że praca w policji przywróci mu poczucie celu. Szybko zrozumiał, że wojna z przestępczością w LS niewiele różni się od tej na Bliskim Wschodzie zmieniają się tylko mundury. Mimo wypalenia, został w służbie, bo nie potrafi żyć bez adrenaliny i struktury. Jego umiejętności analityczne z wywiadu szybko zaprowadziły go do pionu śledczego, a finalnie na stanowisko dowódcy 7. Drużyny Dochodzeniowej.
Reynolds to człowiek zniszczony, funkcjonujący na autopilocie.
Wady i Demony: Cierpi na niezdiagnozowane PTSD oraz potężną bezsenność. W nocy, gdy demony wracają, jeździ bez celu po autostradach lub siedzi w biurze, przeglądając stare akta. Uzależniony od nikotyny grube cygara to jego jedyny sposób na uspokojenie drżących rąk.
Mentalność "Twierdzy": Podział świata jest dla niego prosty: "Moja Drużyna" i "Reszta Świata". Dla swoich ludzi z 7. Drużyny jest jak ojciec surowy, ale bezwzględnie lojalny. Zatuszuje ich błędy, sfałszuje raport, byle tylko chronić "swoich". W zamian żąda posłuszeństwa absolutnego.
Stosunek do innych: Do oficerów spoza swojego kręgu jest chłodny, wręcz odpychający. Nie integruje się, nie chodzi na imprezy firmowe. Uważa większość policjantów za niekompetentnych amatorów, którzy bawią się w wojnę.
W departamencie: Uchodzi za dziwaka i relikt przeszłości. Młodzi oficerowie boją się wchodzić do jego biura z powodu gęstego dymu cygarowego i jego przenikliwego wzroku. Mówi się, że Reynolds "nigdy nie śpi" niezależnie o której przyjdziesz na komendę, jego wóz stoi na parkingu.
Krąży pogłoska, że w Afganistanie był przesłuchującym i dlatego tak dobrze radzi sobie z wyciąganiem informacji od podejrzanych.
Inni szepczą, że ma "haki" na dowództwo, dlatego mimo swojego trudnego charakteru i łamania zakazu palenia w budynkach, wciąż ma posadę.
Garrett nie ma już wielkich marzeń ani ambicji awansu na Kapitana czy Szefa Policji.
Główny cel: Przetrwać kolejny dzień i nie dopuścić, by ktokolwiek z jego drużyny zginął ("Nie stracę już nikogo więcej").
Motywacja: Praca jest jego mechanizmem wypierania. Dopóki rozwiązuje zagadki kryminalne, dopóki jego umysł jest zajęty analizą dowodów, nie musi myśleć o przeszłości. Ściga przestępców nie z poczucia sprawiedliwości, ale z potrzeby utrzymania porządku w swoim własnym chaosie. To smutna egzystencja człowieka, który nie ma dokąd wrócić.